Zjedliśmy obiad , wyszliśmy z restauracji . Spacerowaliśmy po parku , nie obeszło się bez fanek .
- Lubisz twoje fanki , miło z waszej strony - powiedziałam z uśmiechem .
-No wiesz , fanki to część naszego życia , kochamy je , czasami jak rozmawiamy z chłopakami o fankach , mówimy o nich ' nasze dziewczyny ' , wiem że to śmieszne . - odpowiedział ze śmeichem .
-ooo , słoodkie . - odpowiedziałam ze śmiechem .
Chodziliśmy po Londynie , wtuleni w siebie , wszystko mieliśmy gdzieś , fanki , reporterów , dosłownie wszystko ! liczyło się ja i on . Spojrzałam na zegarek , dochodziła 22.
-Matko Louis , już prawie dziesiąta , rano idę do pracy , wracajmy .
-Coo ? , już 22 ? o.o , no skoro musimy , chodźmy .
Weszliśmy do auta , jechaliśmy ok. 20 minut. Stanęliśmy przed drzwiami naszych mieszkań (były obok siebie) , a Lou zarzucił pytanie . ' A może , dziś zanocuję u Ciebie , hmm ?! ' . Louis niestety , mam jutro pracę muszę się wyspać , ty też , dobranoc . Pocałowałam go , i weszłam do mieszkania . Rano obudziłam się o 8.30 . Wzięłam przyśnić , ubrałam się w to , lekko [!] pomalowałam , uczesałam i byłam gotowa . Wyszłam jeszcze na balkon , sama w sumie nie wiem po co , stanęłam przy barierce , popatrzyłam na widok i nagle ,
-Dzień dobry piękna ! - powiedział Louis .
-Nigdy więcej tak nierób , bo zawału dostanę , dzień dobry piękny ! - powiedziałam .
-Więc mnie opuszczasz ? - powiedział ze smutną minę , ale potem się uśmiechnął.
-Niestety , ale tylko na 5 godzin - powiedziałam ze śmiechem , bo w końcu 5 godzin , to nie mało .
-Tylko 5 , tylko - odpowiedział ze śmiechem . No trudno , jakoś chyba przeżyje , o której kończysz ?
-o 15. Niespodzianka ? - zapytałam zdziwiona .
-Może , malutka , niewiem , ale przyjadę po Ciebie , dobrze ?!
-No ok , to papa . - powiedziałam , podeszłam i pocałowałam go , cóż , odwzajemnił to tym samym.
-Podwieźć Cię ? - zapytał .
-Nie trzeba , mam metro za chwilę , paapaa - odpowiedziałam
-Paapaa , kocham Cię - odpowiedział .
-Ja Cię teżż - powiedziałam zamykając balkonowe drzwi .
Wyszłam z budynku , spojrzałam na zegarek .
-O kurdee , własnie odjechało mi metro , następne za 30 minut , zajebiście - powiedziałam sama do siebie .
Chyba Lou , będzie musiał mnie podwieźć .. Pobiegłam z powrotem do wieżowca , wjechałam windą i szybko zaczęłam pukać do mieszkania chłopców .
-A ty nie w metrze ?! - powiedział zdziwiony Louis
-No tak się składa , że przez Ciebie mi uciekło, mój kochany Louisie Wiliamie Tomlinsonie , czy byś mnie podwiózł ? - zapytałam ze śmiechem .
-No ależ oczywiście , Veroniko . - odpowiedział również ze śmiechem
-Dziękuje , panie Tomlinsonie , ale prosze pana żeby się pan pośpieszył , bo inaczej się spóźnię , ok ?
-No dobrze , dobrze , już jedziemy .
Weszliśmy do auta , i ruszyliśmy . Po 15 minutach byliśmy pod Primarkiem , wyszłam i mu pomachałam , on również . Zaczął się kolejny dzień w pracy . Good Lucky !
sobota, 12 maja 2012
czwartek, 3 maja 2012
ROZDZIAŁ VI.
Wstałam o 9 . Ubrałam to , bo wydawało się ciepło . Wyszłam , i poszłam w stronę metra . Za dziesięć 12 , byłam już na miejscu . Dzień w pracy , minął szybko . W trakcie , do stałam sms'a od Louisa " No trudno , to chociaż powiedz o której kończysz , xx " . Odpisałam i wyszłam ze sklepu . Po drodze weszłam jeszcze do Starbuks'a , kupiłam kawę , i poszłam w stronę metra . Szłam długą ulicą , która leciała wzdłuż Tamizy . Nagle poczułam jak ktoś obejmuję mnie od tyłu i całuje w policzek .
- Unikasz mnie , hhmmm . ?! - zapytał ze śmiechem .
-Louis ? co ty tu robisz ? - zapytałam zdziwiona . I nie , nie unikam Cię , głupku . - odpowiedziałam ze śmiechem .
-Uff , a już się obawiałem . Gdzie idziemy ?
-No wiesz , ja idę na metro , nie wiem jak ty .
-Na metroo ? , odwiozę Cię , chodź , moje auto stoi tam . - zaproponował .
-No dobrze , więc chodźmy .
Szliśmy w stronę auta , Lou otworzył mi drzwi .
Co za dżentelmen , u nas takich mało ... - Pomyślałam ze śmiechem .
Co Cię tak bawi ? - zapytał .
Nic , nic - odpowiedziałam .
Myślałaś nad tym , co wczoraj powiedziałem ? - zapytał .
Tak , i to całkiem sporo , ale opowiem Ci wszystko w domu , ok ?
No dobrze , czyli rozumiem że teraz jedziemy do mieszkania ? - zapytał .
Jak chcesz , no chyba że masz inne plany .
To do mieszkania ! - powiedział i ruszyliśmy .
Stanęliśmy przed drzwiami mieszkania , a ja od kluczyłam .
Weszliśmy do środka , Louis poszedł na kanapę i włączył TV .
Chcesz coś do picia ? - zapytałam .
Niee , nie, dziękuję - odpowiedział .
No dobrze , to teraz mów , to co chciałaś powiedzieć - powiedział .
Więc tak .... - opowiedziałam mu wszystko , i powiedziałam że się zgadzam .
Naprawdę , to świetnie , dziękuje skarbie - powiedział i mnie przytulił .
To teraz pozwolisz , że pójdziemy na obiad . - powiedział .
No dobrze , panie Tomlinson - odpowiedziałam ze śmiechem , na co on zareagował tym samym.
Ok , tylko powiem chłopakom , że wychodzę .
Ok , - odpowiedziałam . Wyszliśmy z mieszkania , a on zapukał i wszedł .
Ej , idę na obiad z moją dziewczyną - powiedział i się wyszczerzył w ich stronę . Zarumieniłam się , a potem wyszliśmy z wieżowca , i pojechaliśmy do restauracji . . .
- Unikasz mnie , hhmmm . ?! - zapytał ze śmiechem .
-Louis ? co ty tu robisz ? - zapytałam zdziwiona . I nie , nie unikam Cię , głupku . - odpowiedziałam ze śmiechem .
-Uff , a już się obawiałem . Gdzie idziemy ?
-No wiesz , ja idę na metro , nie wiem jak ty .
-Na metroo ? , odwiozę Cię , chodź , moje auto stoi tam . - zaproponował .
-No dobrze , więc chodźmy .
Szliśmy w stronę auta , Lou otworzył mi drzwi .
Co za dżentelmen , u nas takich mało ... - Pomyślałam ze śmiechem .
Co Cię tak bawi ? - zapytał .
Nic , nic - odpowiedziałam .
Myślałaś nad tym , co wczoraj powiedziałem ? - zapytał .
Tak , i to całkiem sporo , ale opowiem Ci wszystko w domu , ok ?
No dobrze , czyli rozumiem że teraz jedziemy do mieszkania ? - zapytał .
Jak chcesz , no chyba że masz inne plany .
To do mieszkania ! - powiedział i ruszyliśmy .
Stanęliśmy przed drzwiami mieszkania , a ja od kluczyłam .
Weszliśmy do środka , Louis poszedł na kanapę i włączył TV .
Chcesz coś do picia ? - zapytałam .
Niee , nie, dziękuję - odpowiedział .
No dobrze , to teraz mów , to co chciałaś powiedzieć - powiedział .
Więc tak .... - opowiedziałam mu wszystko , i powiedziałam że się zgadzam .
Naprawdę , to świetnie , dziękuje skarbie - powiedział i mnie przytulił .
To teraz pozwolisz , że pójdziemy na obiad . - powiedział .
No dobrze , panie Tomlinson - odpowiedziałam ze śmiechem , na co on zareagował tym samym.
Ok , tylko powiem chłopakom , że wychodzę .
Ok , - odpowiedziałam . Wyszliśmy z mieszkania , a on zapukał i wszedł .
Ej , idę na obiad z moją dziewczyną - powiedział i się wyszczerzył w ich stronę . Zarumieniłam się , a potem wyszliśmy z wieżowca , i pojechaliśmy do restauracji . . .
wtorek, 1 maja 2012
ROZDZIAŁ V .
Gdy Niall wyszedł zostałam sama , i dostałam sms'a od Lou . " Przyjdę po ciebie za 15 minut , do zobaczenia xxx . " 15 MINUT ?! - wykrzyknęłam . Szybko wszystko wywaliłam z szafy i zaczęłam coś układać , w końcu wyszło to . Naglę ktoś zapukał do drzwi . Tak , to był on . Wyszliśmy z wieżowca , Lou ścisnął moją dłoń , i szliśmy jak para .Prowadził mnie przez różne zaciemnione uliczki do 'niespodzianki'.Cały czas się uśmiechał , a gdy na mnie spojrzał jego uśmiech robił się większy.Trochę dziwnie się czułam jak pomyślałam o Liam'ie , i o tym , co się dzisiaj wydarzyło.
Nie miałam czasu na więcej zastanowień bo według Louisa byliśmy na miejscu .Wyciągnął małą paczuszkę i rozkazał rozpakować.W środku znajdowała się srebrna bransoletka , na której były zawieszki , jedna zawieszka to było serce z napisem ''Louis'' , a pozostałe to były kwadraciki , na których były wypisane z imiona reszty . "Harry" "Niall" "Zayn" no i "Liam" , przy ostatnim imieniu trochę się zastanowiłam , ale w końcu , skąd Liam miał wiedzieć , że Lou coś do mnie czuje . To jest pierwsza niespodzianka , ta bransoletka jest po to , abyś nigdy o nas nie zapomniała , ale czeka cię jeszcze druga . ' Czy zostaniesz moją dziewczyną ? ' - zapytał . Zamurowało mnie. Louis .. znamy się niecałe dwa dni , zrozum , ja nic o tobie nie wiem , tak samo jak ty o mnie . Rozumiem , ale proszę Cię , przemyśl to , i jak będziesz znała odpowiedź , to zadzwoń . Dobrze , zadzwonię na pewno . . . Odprowadził mnie do mieszkania , i się pożegnaliśmy . Udawał że wszystko jest ok , ale było widać , że nie jest . No trudno , ale muszę to przemyśleć . Położyłam się do łóżka , ale i tak nie mogłam , zasnąć . Spojrzałam na zegarek , dochodziła 3 w nocy . No , suuper , właśnie mi się przypomniało że jutro idę do pracy . Doobra , może uda mi się zasnąć . Wstałam o 9. Prace zaczynałam o 12. Zjadłam śniadanie , napisałam do Louis'a , że dzisiaj nie mam czasu , bo idę do pracy , i że zadzwonię potem .
ROZDZIAŁ IV .
Całą noc nie spałam , zasnęłam dopiero nad ranem , tak ok 8.00 , i spałam do 12. Wstałam , poszłam pod prysznic , ubrałam się w to , i byłam gotowa do wyjścia . Spacerowałam wzdłuż rzeki Thames , muzyka grała w słuchawkach , a ja byłam w swoim własnym świecie . Po drodze mijałam różne sklepy. Gdy mijałam krzaki coś zaszeleściło po chwili coś wciągnęło mnie za drzewo chciałam zacząć krzyczeć ale moje usta były zajęte pocałunkiem z Louisem .Gdy mnie puścił wrzasnęłam :
-Louis ...-nie dokończyłam bo to wcale nie był Louis!
-Czy ja nazywam się Louis?-spytał
-Myślałam że too Lo...-nie dokończyłam bo mi przerwał
-To źle myślałaś nazywam się ... - pauza
-No jak?-wrzasnęłam
-Przerwałaś tę nutę dramatu, hahaha .
Zaczęłam się zastanawiać gdy on próbował coś wydukać przez chichot.
-Co ja źle wyglądam? - spytałam ze zdziwioną miną
-Nie w depnęłaś w psie gówno - i parsknął śmiechem
-Ale jesteś zabawny !-powiedziałam wycierając nogę o trawę , a on nadal najwyraźniej nie chciał mi wyjawić kim jest .Więc sama zamierzałam to odkryć .Podeszłam do niego niby chcąc go pocałować a korzystając z okazji ściągnęłam kaptur, nie mogłam uwierzyć .
Przede mną stał ... W własnej osobie Liam.
-Ty świnio- krzyknął Harry , który przyszedł chwile potem.
-Sam chciałeś ją pocałować -krzyknął Liam do Harrego.
-Chciałem , ale tego nie zrobiłem , bo Louis to mój najlepszy przyjaciel , wiesz ?! - odpowiedział wkurzony
-Louis ?! , co do tego ma Lou , przecież nie jesteśmy parą .. ! - odpowiedziałam zła .
-Jeszcze - powiedział Harry , z uśmieszkiem .
-Jeszcze ?! , co to znaczy ? - pytałam wkurzona .
-ciszaa ...
-Dobra , nie to nie , mam was gdzieś , cześć ! - krzyknęłam i poszłam w stronę apartamentu .
-Vera , no przepraszam .. - krzyczał Liam , ale ja nie chciałam go słuchać .
Właśnie w moją stronę szedł Niall .
Heej - powiedział .
Taa , hej - odpowiedziałam
Co jest ? - zapytał .
Nic , po prostu może zapytaj twoich kumpli .
Co oni zrobili ?!
Zapytaj się ich , paa .
Niee , idę z tobą . I w stronę chłopaków pokazał palec w typie 'Fuck You' .
Doszliśmy do mieszkania , a on wszedł do mnie .
Jednak , to ty jesteś ten normalny - powiedziałam ze śmiechem .
No , ale chyba nie jesteś wkurzona na Louisa ?
Nie , nie jestem , bo przecież do nie jego wina .
On ma dla Ciebie niespodziankę .
Dla mnie ? Za co ? - pytałam zdziwiona .
Zobaczysz , i się uśmiechnął .
__________________________________
Pierwszą cześć tego posta , pisała moja koleżanka , tak jak by co , więc nie zmieniałam .
korniszoon (wercia) ; * , xx
-Louis ...-nie dokończyłam bo to wcale nie był Louis!
-Czy ja nazywam się Louis?-spytał
-Myślałam że too Lo...-nie dokończyłam bo mi przerwał
-To źle myślałaś nazywam się ... - pauza
-No jak?-wrzasnęłam
-Przerwałaś tę nutę dramatu, hahaha .
Zaczęłam się zastanawiać gdy on próbował coś wydukać przez chichot.
-Co ja źle wyglądam? - spytałam ze zdziwioną miną
-Nie w depnęłaś w psie gówno - i parsknął śmiechem
-Ale jesteś zabawny !-powiedziałam wycierając nogę o trawę , a on nadal najwyraźniej nie chciał mi wyjawić kim jest .Więc sama zamierzałam to odkryć .Podeszłam do niego niby chcąc go pocałować a korzystając z okazji ściągnęłam kaptur, nie mogłam uwierzyć .
Przede mną stał ... W własnej osobie Liam.
-Ty świnio- krzyknął Harry , który przyszedł chwile potem.
-Sam chciałeś ją pocałować -krzyknął Liam do Harrego.
-Chciałem , ale tego nie zrobiłem , bo Louis to mój najlepszy przyjaciel , wiesz ?! - odpowiedział wkurzony
-Louis ?! , co do tego ma Lou , przecież nie jesteśmy parą .. ! - odpowiedziałam zła .
-Jeszcze - powiedział Harry , z uśmieszkiem .
-Jeszcze ?! , co to znaczy ? - pytałam wkurzona .
-ciszaa ...
-Dobra , nie to nie , mam was gdzieś , cześć ! - krzyknęłam i poszłam w stronę apartamentu .
-Vera , no przepraszam .. - krzyczał Liam , ale ja nie chciałam go słuchać .
Właśnie w moją stronę szedł Niall .
Heej - powiedział .
Taa , hej - odpowiedziałam
Co jest ? - zapytał .
Nic , po prostu może zapytaj twoich kumpli .
Co oni zrobili ?!
Zapytaj się ich , paa .
Niee , idę z tobą . I w stronę chłopaków pokazał palec w typie 'Fuck You' .
Doszliśmy do mieszkania , a on wszedł do mnie .
Jednak , to ty jesteś ten normalny - powiedziałam ze śmiechem .
No , ale chyba nie jesteś wkurzona na Louisa ?
Nie , nie jestem , bo przecież do nie jego wina .
On ma dla Ciebie niespodziankę .
Dla mnie ? Za co ? - pytałam zdziwiona .
Zobaczysz , i się uśmiechnął .
__________________________________
Pierwszą cześć tego posta , pisała moja koleżanka , tak jak by co , więc nie zmieniałam .
korniszoon (wercia) ; * , xx
ROZDZIAŁ III.
Po wyjściu z London Eye , poszliśmy w strone restauracji , która znajdowała się na jednej z nielicznych uliczek Londynu . W końcu doszliśmy na miejsce . Restauracja nazywała się '' Gold Leaf '' . Oczywiście po drodze towarzyszyli nam reporterzy i paparrazi . Wypytywali nas , czy jesteśmy parą , od jak dawna się spotykamy itp. Lou , powiedział tylko że jesteśmy przyjaciółmi , a potem miał ich gdzieś , i weszliśmy do środka . Zamówiliśmy coś do jedzenia , pogadaliśmy i zleciały trzy godziny . Robiło się już ciemno , i dochodziła 21 , więc postanowiliśmy wracać do domu . Po drodze dopadło nas kilka fanek , Louis zrobił sobie z nimi zdjęcia , dał autografy , a potem poszliśmy w stronę mieszkania . Wjechaliśmy windą na 12 piętro , stanęliśmy przy moich drzwiach , i się porzegnalismy .
Dobranoc - powiedział , i pocałował mnie w policzek .
Dobranoc - odpowiedziałm , i weszłam do środka .
Weszłam do mieszkania , rzuciłam torbę na kanapę , i walnęłam się na łóżko . Wstałam , poszłam pod prysznic , i przebrałam się w pidżame , i poszłam na chwilkę na balkon . Usłyszałam głos Louisa .
EEEEJ , GUYS , BYLIŚMY NA LONDON EYE , ONA MA LĘK WYSKOKOŚCI , A JA JĄ DO SIEBIE PRZYTULIŁEM , A POTEM JESZCZE JĄ POCAŁOWAŁEM , CHYBA NIE ZASNE ... A potem ktoś biegał po pokoju , podejrzewam że to Louu . W tedy na balkon wyszedł , jakiś chłopak , dość młody , ten z burzą loków na głowie , krzyczał RATUNKU . !!! .
- Co się stało , obudzisz pół miasta , zamnknij się !
-A sorry , ja za chwilę zwariuję przez Louisa , cały czas o tobie gada , i cieszy się jak głupi .. dosypałaś mu czegoś do jedzenia ? - zapytał i zaczął się śmiać .
-Nie , nie dosypałam mu nic , spokojnie . . . - odpowiedziałam i wybuchłam śmiechem .
-On naprawdę o mnie gada ? - zapytałam .
-Tak , i mogę się założyć że przez sen też będzie gadać . - odpowiedział .
-Coś mi się zdaje , że ja dziś też nie zasnę , za dużo wrażeń jak na jeden dzień - powiedziałam . Dobranoc - powiedziałam .
-Dooobranoooc , macie od Veroniki . - zaczął się drzeć , do reszty chłopaków . na balkon od razu przybiegł Louis .
-No heeej , jak tam wrażenia po dzisiejszym dniu ?! - i się dziwnie uśmiechnął .
-Wiesz , coś mi się zdaję że dziś nie zasnę , ale ok . ; D - odpowiedziałam .
-Zawsze możesz do mnie zadzwonić. - powiedział .
-No taak , tylko że ja nie mam twojego numeru - powiedziałam .
-Aaa , no to już Ci daję .. podał mi numer , a ja jemu mój .
-No dobra , ja już idę spać , dobranoc - powiedziałam
-Dobranoc , miłych snów - odpowiedział .
Położyłam się na łóżka , bo byłam padnięta , że nie miałam na nic ochoty . I 10 minut później dostałam sms'a od : Louis . xx .
'' Dobranoc , zadzwonię jutro . xx ''
odpisałam :
" Dobranoc , ok . xxx " , i zasnęłam , chociaż i tak słyszałam dźwięki dochodzące z mieszkania 1D .
Dobranoc - powiedział , i pocałował mnie w policzek .
Dobranoc - odpowiedziałm , i weszłam do środka .
Weszłam do mieszkania , rzuciłam torbę na kanapę , i walnęłam się na łóżko . Wstałam , poszłam pod prysznic , i przebrałam się w pidżame , i poszłam na chwilkę na balkon . Usłyszałam głos Louisa .
EEEEJ , GUYS , BYLIŚMY NA LONDON EYE , ONA MA LĘK WYSKOKOŚCI , A JA JĄ DO SIEBIE PRZYTULIŁEM , A POTEM JESZCZE JĄ POCAŁOWAŁEM , CHYBA NIE ZASNE ... A potem ktoś biegał po pokoju , podejrzewam że to Louu . W tedy na balkon wyszedł , jakiś chłopak , dość młody , ten z burzą loków na głowie , krzyczał RATUNKU . !!! .
- Co się stało , obudzisz pół miasta , zamnknij się !
-A sorry , ja za chwilę zwariuję przez Louisa , cały czas o tobie gada , i cieszy się jak głupi .. dosypałaś mu czegoś do jedzenia ? - zapytał i zaczął się śmiać .
-Nie , nie dosypałam mu nic , spokojnie . . . - odpowiedziałam i wybuchłam śmiechem .
-On naprawdę o mnie gada ? - zapytałam .
-Tak , i mogę się założyć że przez sen też będzie gadać . - odpowiedział .
-Coś mi się zdaje , że ja dziś też nie zasnę , za dużo wrażeń jak na jeden dzień - powiedziałam . Dobranoc - powiedziałam .
-Dooobranoooc , macie od Veroniki . - zaczął się drzeć , do reszty chłopaków . na balkon od razu przybiegł Louis .
-No heeej , jak tam wrażenia po dzisiejszym dniu ?! - i się dziwnie uśmiechnął .
-Wiesz , coś mi się zdaję że dziś nie zasnę , ale ok . ; D - odpowiedziałam .
-Zawsze możesz do mnie zadzwonić. - powiedział .
-No taak , tylko że ja nie mam twojego numeru - powiedziałam .
-Aaa , no to już Ci daję .. podał mi numer , a ja jemu mój .
-No dobra , ja już idę spać , dobranoc - powiedziałam
-Dobranoc , miłych snów - odpowiedział .
Położyłam się na łóżka , bo byłam padnięta , że nie miałam na nic ochoty . I 10 minut później dostałam sms'a od : Louis . xx .
'' Dobranoc , zadzwonię jutro . xx ''
odpisałam :
" Dobranoc , ok . xxx " , i zasnęłam , chociaż i tak słyszałam dźwięki dochodzące z mieszkania 1D .
ROZDZIAŁ II .
Wyszliśmy z wieżowca . Szliśmy po alejkach zielonego parku , kiedy nagle Louis coś zaproponował .
-Mam dla Ciebie niespodziankę , zaufaj mi , i się zgódź , proszę . - powiedział
-No dobra , ale pod jednym warunkiem .
-Ok , jakim ?
-Chcę wrócić cała do domu , ok ?!
-Kurczę , właśnie zepsułaś mój niecny plan , i zaczął się śmiać , żartowałem oczywiście , na pewno nie pożałujesz .
-No dobrze , więc prowadź .
-Tylko zamknij oczy , ok ?! - powiedział .
-Ok , ok . - i zaczęłam się śmiać .
Doszliśmy na miejsce - oznajmił .
Ale oczy masz mieć zamknięte , jasne ?
No ok , tylko powiedz kiedy mam otworzyć . - powiedziałam .
Weszliśmy do jakiegoś małego pomieszczenia .
JUŻ - powiedział . Otworzyłam oczy , i prawie co , stanęło mi serce .
Jezus Maria , Louuuuusi . Ja mam lęk wysokości idioto . - powiedziałam i zaczęłam się śmiać .
Naprawdę , ok matko , przepraszam , nie wiedziałem , nie bój się , przecież jesteś ze mną , nic Ci się niestanie.Usiądź -powiedział . Usiadłam obok niego , a on objął mnie ramieniem .
Teraz się boisz ? - zapytał .
Mniej , ale jeszcze tak - odpowiedziałam .
Przejdzie Ci za chwilę , zobaczysz , oswoisz się z widokiem , i Ci minie , siedzimy tu tylko 30 minut , sami , ja i ty , we dwoje . - powiedział i wybuchł śmiechem .
Dobra , Louis , ja się zaczyn Ciebie bać - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam .
Żartowałem , ale to z 30 minut , to akurat prawda .
Aaa .. Lou , czeemu paparazzi robili Ci zdjęcia ? -zapytałam .
No bo .. wiesz .. jaa .. jestem sławny , dokładnie jestem członkiem zespołu OneDirection . - odpowiedział .
Uhhuuu .. zamierzałeś mi to kiedyś powiedzieć . ? - zapytałam w śmiechu .
Taak , ale ty chyba czytasz mi w myślach , bo właśnie przed chwilą chciałem to zrobić . - odpowiedział .
No to zaśpiewaj coś , proszę . - nalegałam .
Teraz , tu ? - pytał zdziwiony .
No tak , przecież nikogo oprócz nas tutaj niema , no chyba że się wstydzisz .
Ja ? Wstydzić . ! , no chyba żartujesz . ! - powiedział i się uśmiechnął .
No skoro mówisz że się nie wstydzisz , to zaśpiewaj . I zaczął śpiewać . Zaśpiewał kawałek piosenki One Thing . Ten moment kiedy on śpiewa , ze swoim angielskim akcentem. , ... " Something's gotta give now , Cos I'm dying just to know your name , And I need you here with me now , Cos you've got that one thing ... "
Trochę mnie zatkało . WOOOW ! Zakochałam się w tym głosie -, pomyślałam sobie .
I jak ? -zapytał .
Wow , przepięknie , naprawdę - odpowiedziałam .
No , przecież widzę że Ci się podobało , dziękuje . - odpowiedział .
O za chwile wysiadamy , to teraz gdzie idziemy ? - zapytałam .
Hmm , może coś zjeść ? - zapytał .
O taak , nie jadłam nic od samolotu - powiedziałam .
Trzeba było mówić szybciej , - udawał że jest na mnie zły , za to , że mu nie powiedziałam że jestem głodna.
Juuż no , przepraszam pana , najmocniej , buziak załatwi przeprosiny . ? - zapytałam ze śmiechem .
No jasnee , buziaki wszystko załatwiają - powiedział uradowany .
Ale w policzek , jasne ?
Jasne , jasne - powiedział .
Już miałam go pocałować w polik , kiedy on nagle przekręcił głowę i moje usta dotknęły jego .
Eeej , co to było , hmmm . ?! - zapytałam , niby ' wkurzona '
No , przepraszam , ale nie mogłem się oprzeć - i zaczął się śmiać .
Hahaha , bardzo śmieszę , dobra już wychodzimy .
No to na jedzonkooo , ! - powiedział .
I poszliśmy w stronę restauracji . . .
-Mam dla Ciebie niespodziankę , zaufaj mi , i się zgódź , proszę . - powiedział
-No dobra , ale pod jednym warunkiem .
-Ok , jakim ?
-Chcę wrócić cała do domu , ok ?!
-Kurczę , właśnie zepsułaś mój niecny plan , i zaczął się śmiać , żartowałem oczywiście , na pewno nie pożałujesz .
-No dobrze , więc prowadź .
-Tylko zamknij oczy , ok ?! - powiedział .
-Ok , ok . - i zaczęłam się śmiać .
Doszliśmy na miejsce - oznajmił .
Ale oczy masz mieć zamknięte , jasne ?
No ok , tylko powiedz kiedy mam otworzyć . - powiedziałam .
Weszliśmy do jakiegoś małego pomieszczenia .
JUŻ - powiedział . Otworzyłam oczy , i prawie co , stanęło mi serce .
Jezus Maria , Louuuuusi . Ja mam lęk wysokości idioto . - powiedziałam i zaczęłam się śmiać .
Naprawdę , ok matko , przepraszam , nie wiedziałem , nie bój się , przecież jesteś ze mną , nic Ci się niestanie.Usiądź -powiedział . Usiadłam obok niego , a on objął mnie ramieniem .
Teraz się boisz ? - zapytał .
Mniej , ale jeszcze tak - odpowiedziałam .
Przejdzie Ci za chwilę , zobaczysz , oswoisz się z widokiem , i Ci minie , siedzimy tu tylko 30 minut , sami , ja i ty , we dwoje . - powiedział i wybuchł śmiechem .
Dobra , Louis , ja się zaczyn Ciebie bać - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam .
Żartowałem , ale to z 30 minut , to akurat prawda .
Aaa .. Lou , czeemu paparazzi robili Ci zdjęcia ? -zapytałam .
No bo .. wiesz .. jaa .. jestem sławny , dokładnie jestem członkiem zespołu OneDirection . - odpowiedział .
Uhhuuu .. zamierzałeś mi to kiedyś powiedzieć . ? - zapytałam w śmiechu .
Taak , ale ty chyba czytasz mi w myślach , bo właśnie przed chwilą chciałem to zrobić . - odpowiedział .
No to zaśpiewaj coś , proszę . - nalegałam .
Teraz , tu ? - pytał zdziwiony .
No tak , przecież nikogo oprócz nas tutaj niema , no chyba że się wstydzisz .
Ja ? Wstydzić . ! , no chyba żartujesz . ! - powiedział i się uśmiechnął .
No skoro mówisz że się nie wstydzisz , to zaśpiewaj . I zaczął śpiewać . Zaśpiewał kawałek piosenki One Thing . Ten moment kiedy on śpiewa , ze swoim angielskim akcentem. , ... " Something's gotta give now , Cos I'm dying just to know your name , And I need you here with me now , Cos you've got that one thing ... "
Trochę mnie zatkało . WOOOW ! Zakochałam się w tym głosie -, pomyślałam sobie .
I jak ? -zapytał .
Wow , przepięknie , naprawdę - odpowiedziałam .
No , przecież widzę że Ci się podobało , dziękuje . - odpowiedział .
O za chwile wysiadamy , to teraz gdzie idziemy ? - zapytałam .
Hmm , może coś zjeść ? - zapytał .
O taak , nie jadłam nic od samolotu - powiedziałam .
Trzeba było mówić szybciej , - udawał że jest na mnie zły , za to , że mu nie powiedziałam że jestem głodna.
Juuż no , przepraszam pana , najmocniej , buziak załatwi przeprosiny . ? - zapytałam ze śmiechem .
No jasnee , buziaki wszystko załatwiają - powiedział uradowany .
Ale w policzek , jasne ?
Jasne , jasne - powiedział .
Już miałam go pocałować w polik , kiedy on nagle przekręcił głowę i moje usta dotknęły jego .
Eeej , co to było , hmmm . ?! - zapytałam , niby ' wkurzona '
No , przepraszam , ale nie mogłem się oprzeć - i zaczął się śmiać .
Hahaha , bardzo śmieszę , dobra już wychodzimy .
No to na jedzonkooo , ! - powiedział .
I poszliśmy w stronę restauracji . . .
ROZDZIAŁ I .
Tak , niestety skończyły się wakacje . Mam 19 lat , i jutro lecę do Londynu , do pracy . Mam staż w sklepie " Primark " . W poniedziałek mam , wylot o 12.35 , Trzeba w końcu skończyć się pakować . Dziś , coś mi się zdaję , że pójdę spać , o ok. 2 , lub 3 w nocy , bo znając mnie , zawszę muszę coś do walizki dołożyć . Tak , położyłam się jednak o 2.30 , a wstałam o 9. bo nie miałam innego wyjścia . Mama z trudem mnie obudziła , ale na szczęście , to co ubieram do samolotu miałam już przyszykowane w wyglądało to tak . No bo w końcu , to samolotu trzeba się ubrać wygodnie . Lot minął w miarę szybko . Wsadziłam słuchawki w uszy , włączyłam iPod'a , i odpłynęłam . Obudził mnie głos pilota , który ogłaszał , że za niecałe 10 min. lądujemy na Heathrow w Londynie . Wcześniej , wynajęłam przez telefon , mieszkanie , tzn. apartament , w centrum . Wzięłam taksówkę , i pojechałam pod adres , na którym znajdowało się moje mieszkanie . Pracę dopiero miałam zaczynać od środy , czyli poniedziałek i wtorek , był na poznanie się z okolicą i w ogóle z całym Londynem . Wyjęłam klucz od mieszkania , ale on nie pasował , i trochę się z nim pomęczyłam , bo nie chciał wyjść . Nagle drzwi się otworzył , a za nimi stał wysoki brunet , można by było powiedzieć coś w typie ciemnego blondyna , z grzywką na bok, i z wielkim uśmiechem .
-W czymś pomóc ? - zapytał .
-O kurczę , przepraszam , pomyliłam mieszkanie , właśnie się wprowadzam . - odpowiedziałam , ale trochę mi się zrobiło głupio .
-Nic się nie stało , przy najmniej już wiem , że ktoś obok nas mieszka , jestem Louis , ale możesz mi mówić Lou . - odpowiedział i dał rękę na przywitanie .
-Veronika - odpowiedziałam i uścisnęłam dłoń . No to ja chyba już pójdę , muszę w końcu zapoznać się z moim nowym mieszkaniem , a potem idę na Londyn . - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam .
-Sama ? , na pewno , nie ! , o tej porze grasuje tu pełno złodziei itp. pójdę z tobą . - zaproponował .
-No dobrze , skoro chcesz , tylko daj mi pół godzinki , właśnie wracam z samolotu .
-Ok , to może jak będziesz gotowa , to zapukasz do mnie , dobrze . ?!
-Ok , paa . - poszłam do mojego mieszkania .
Moje nowe mieszkanie było cudowne , przestrzenne , wielkie , jasne , a do tego z balkonem który miał widok na Big Ben'a . Stałam na balkonie , i usłyszałam , jak Louis do kogoś gada .
Ej , chłopaki , nie zgadniecie , do 12 ,wprowadziła się jakaś panna , a ja się z nią umówiłem na zwiedzanie Londynu . O stary , ty to masz zawsze szczęście , jak nie do lasek , to do czegoś innego .
- Głupi ma zawszę szczęście - ktoś powiedział . Jak się przyjrzałam , był to wyskoki ciemny brunet , z pięknymi brązowymi oczami , z ciemną karnacją , gdy to powiedział wszyscy zaczęli się śmiać nawet Louis .
Ej , dobra guys , weźcie tu trochę ogarnijcie , ona zaraz tu przyjdzie . Umówiłem się z nią , że jak będzie gotowa , to ma zapukać .
W tym czasie , poszłam do sypialni , poleciałam na łóżko . Było ogromne , wysokie , i strasznie wygodne , aż mi się z niego nie chciało wstawać . No , ale byłam umówiona z Lou , więc musiałam wstać . Poszłam pod prysznic , przebrałam się w to , trochę makijażu , i byłam gotowa . Włosy ułożyłam w nie staranny kok , i byłam gotowa do wyjścia .
Stanęłam przed drzwiami , powiedziałam Raz się żyje i zapukałam .
- Cześć ! - powiedziałam
-no Hej , myślałem , że zajmie Ci to więcej czasu . - odpowiedział zadowolony .
-Jeśli chodzi o takie rzeczy , to jestem w tym w miarę szybka . To jak idziemy ?
-Wiesz , daj mi jeszcze 5 min. proszę , wejdź . - powiedział .
Weszłam do apartamentu , a na kanapie siedziało trzech chłopaków , którzy byli w nas wpatrzeni , a czwarty robił coś do jedzenia .
-Chłopaki , to jest Veronika ! - powiedział trochę zawstydzony .
-Hej ! - powiedziałam to wszystkich .
-Czeeeść - powiedziała cała trojka , która siedziała na sofie , chociaż trochę się zacieli i nie mogli nic wykrztusić , nie wiem co ich tak zszokowało .
-No heeeellloo - powiedział wychodzący z kuchni , niebieskooki blondyn , który na talerzu miał Spaggethi .
-Wszystko ok ? jestem gdzieś brudna ? , że się tak na mnie patrzycie . - odpowiedziałam ze śmiechem .
-Nie , nie , wyglądasz super - powiedział ten sam ciemny brunet z ciemnymi oczami .
-Zayyyn , pamiętasz chyba że Veronika przyszła do Louiegoo . ! - krzyknęła pozostała 3 chłopaków .
-No już , dobra dobra , bo mi siarę robicie , to my już pójdziemy , nie czekajcie na mnie - powiedział właśnie wchodzący do salonu Louis .
-No to , do zobaczenia , pa - powiedziałam do pozostałej czwórki .
-Cześć , paa , do zobaczenia - krzyczeli ...
-W czymś pomóc ? - zapytał .
-O kurczę , przepraszam , pomyliłam mieszkanie , właśnie się wprowadzam . - odpowiedziałam , ale trochę mi się zrobiło głupio .
-Nic się nie stało , przy najmniej już wiem , że ktoś obok nas mieszka , jestem Louis , ale możesz mi mówić Lou . - odpowiedział i dał rękę na przywitanie .
-Veronika - odpowiedziałam i uścisnęłam dłoń . No to ja chyba już pójdę , muszę w końcu zapoznać się z moim nowym mieszkaniem , a potem idę na Londyn . - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam .
-Sama ? , na pewno , nie ! , o tej porze grasuje tu pełno złodziei itp. pójdę z tobą . - zaproponował .
-No dobrze , skoro chcesz , tylko daj mi pół godzinki , właśnie wracam z samolotu .
-Ok , to może jak będziesz gotowa , to zapukasz do mnie , dobrze . ?!
-Ok , paa . - poszłam do mojego mieszkania .
Moje nowe mieszkanie było cudowne , przestrzenne , wielkie , jasne , a do tego z balkonem który miał widok na Big Ben'a . Stałam na balkonie , i usłyszałam , jak Louis do kogoś gada .
Ej , chłopaki , nie zgadniecie , do 12 ,wprowadziła się jakaś panna , a ja się z nią umówiłem na zwiedzanie Londynu . O stary , ty to masz zawsze szczęście , jak nie do lasek , to do czegoś innego .
- Głupi ma zawszę szczęście - ktoś powiedział . Jak się przyjrzałam , był to wyskoki ciemny brunet , z pięknymi brązowymi oczami , z ciemną karnacją , gdy to powiedział wszyscy zaczęli się śmiać nawet Louis .
Ej , dobra guys , weźcie tu trochę ogarnijcie , ona zaraz tu przyjdzie . Umówiłem się z nią , że jak będzie gotowa , to ma zapukać .
W tym czasie , poszłam do sypialni , poleciałam na łóżko . Było ogromne , wysokie , i strasznie wygodne , aż mi się z niego nie chciało wstawać . No , ale byłam umówiona z Lou , więc musiałam wstać . Poszłam pod prysznic , przebrałam się w to , trochę makijażu , i byłam gotowa . Włosy ułożyłam w nie staranny kok , i byłam gotowa do wyjścia .
Stanęłam przed drzwiami , powiedziałam Raz się żyje i zapukałam .
- Cześć ! - powiedziałam
-no Hej , myślałem , że zajmie Ci to więcej czasu . - odpowiedział zadowolony .
-Jeśli chodzi o takie rzeczy , to jestem w tym w miarę szybka . To jak idziemy ?
-Wiesz , daj mi jeszcze 5 min. proszę , wejdź . - powiedział .
Weszłam do apartamentu , a na kanapie siedziało trzech chłopaków , którzy byli w nas wpatrzeni , a czwarty robił coś do jedzenia .
-Chłopaki , to jest Veronika ! - powiedział trochę zawstydzony .
-Hej ! - powiedziałam to wszystkich .
-Czeeeść - powiedziała cała trojka , która siedziała na sofie , chociaż trochę się zacieli i nie mogli nic wykrztusić , nie wiem co ich tak zszokowało .
-No heeeellloo - powiedział wychodzący z kuchni , niebieskooki blondyn , który na talerzu miał Spaggethi .
-Wszystko ok ? jestem gdzieś brudna ? , że się tak na mnie patrzycie . - odpowiedziałam ze śmiechem .
-Nie , nie , wyglądasz super - powiedział ten sam ciemny brunet z ciemnymi oczami .
-Zayyyn , pamiętasz chyba że Veronika przyszła do Louiegoo . ! - krzyknęła pozostała 3 chłopaków .
-No już , dobra dobra , bo mi siarę robicie , to my już pójdziemy , nie czekajcie na mnie - powiedział właśnie wchodzący do salonu Louis .
-No to , do zobaczenia , pa - powiedziałam do pozostałej czwórki .
-Cześć , paa , do zobaczenia - krzyczeli ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)